Skały w Boże Ciało - Podsumowanie
Nie zrażeni nie najlepszymi prognozami pojechaliśmy z Jefikiem do Rzędek.
Pogoda była w kratkę w czwartek lampa, ale spędziliśmy go w podróży. W piątek ruszyliśmy z rana w pełnej lampie pod zupełnie puste ściany (wystarczy powiedzieć, że od 7.00 do 10.30 pod Lechworem byliśmy sami - cała ściana nasza

), po południu była zlewa i potem znów słońce. W sobotę do 14 deszcz, potem przestało padać i na koniec wyszło słońce. Znów od 15 do 17.30 mieliśmy praktycznie pustego Lechwora, dopiero potem ludzie się pojawili i to w duuużych ilościach. W niedzielę od samego rana lampa.
Generalnie po mimo deszczów w każdy dzień nawspinaliśmy się do bólu (jak najbardziej dosłownego)

.
Cześć tu Mysza.